Pod koniec drugiego dnia świąt Bożego Narodzenia o godzinie 23 ciężko wstałem od biurka. Dwie godziny szukania odpowiedniej diety dla nowego żółwika (prezent choinkowy mojego syna) a także zwyczajowa, świąteczna ociężałość po trzydniowym wypasaniu żołądka nieźle dała się memu cielsku we znaki i wtedy myślałem już tylko o odpoczynku. Następna, rytualna już czynność tj. wyjście na chwilkę przed dom w celu oceny sytuacji zmieniła wszystko. Nagle całe zmęczenie i ociężałość mnie opuściły pozostawiając tylko głód obserwacji narastający we mnie od dłuższego czasu. Nie fatygowałem się wiele z doborem lokalizacji. Po prostu wystawiłem teleskop i lornetkę na statywie przed domem skąd rozpościerał się widok na zachodnią oraz wschodnią część nieboskłonu. Od południa niebo zasłaniała mi ściana lasu rosnącego tuż obok, od północy przeszkodą był mój dom. Warunki całkiem przyzwoite, jakieś 8/10 i z każdą mijającą godziną było coraz lepiej. Rozstawienie sprzętu zajęło mi około 5 minut, zaczą...
Relacje, Artykuły, Szkice